Geneza pojęcia....

Komentarze, polemiki i dyskusje na tematy poruszone na portalu KulturaBezpieczeństwa.pl

Moderator: Fabian

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
ewania
Moderator
Posty: 22673
Rejestracja: 19 lutego 2005, 20:33
Lokalizacja: Warszawa

Geneza pojęcia....

Post autor: ewania » 4 sierpnia 2012, 14:30

Tyle mówimy o kulturze bezpieczeństwa (niekórzy nawet b. chętnie i prześmiewczo jakby :wink: ) - a czy wiemy skąd to pojecie się wzięło? :roll:
Termin kultura bezpieczeństwa ma rodowód w Czarnobylu, a użyto go na zwołanej w Wiedniu po awarii czarnobylskiej konferencji energetyków jądrowych.
Zastanawiano się, jak to możliwe, że pracownicy Czarnobyla, widząc początki awarii, przez długie godziny nie mogli się zdecydować na podjęcie jedynej rozsądnej decyzji, czyli zatrzymanie urządzeń.
W Wiedniu, po długiej dyskusji jeden z uczestników stwierdził: "Wskazuje to na kompletny brak kultury bezpieczeństwa, którą się nabywa przez szkolenia i doświadczenie".
Po zakończeniu śledztwa, w 1991 r. Miedzynarodowa Agencja Energii Atomowej opublikowala przewodnik INSAG-4, w którym rozwinęła temat kultury bezpieczeństwa, definiujac ją jako:
" całokształt właściwości i postaw, które w organizacjach i u jednostek sprawiają, że zagadnienia związane z bezpieczeństwem zakładów atomowych (tu można wprowadzić np. pojęcie "środowiska pracy"-dopisek autora artykułu w Ateście) korzystają z pierwszeństwa, traktowane są z uwagą należną ze względu na ich znaczenie"

(warto przeczytać cały artykuł "Piąty element...!" w Ateście 8.2012).
"Jeżeli nie wiesz człowieku jak postąpić - na wszelki wypadek postąp uczciwie."
(Antoni Słonimski)

Awatar użytkownika
ufoludek
6250...9374 posty
6250...9374 posty
Posty: 7290
Rejestracja: 24 czerwca 2009, 21:26
Lokalizacja: 73km od najbliższej cywilizacji

Re: Geneza pojęcia....

Post autor: ufoludek » 4 sierpnia 2012, 17:54

Czy bezczelne i nachalne proponowanie prowizji od szkoleń też tam się mieści?
Tak sie pytam ...
:roll:
Gdyby behape było korzystne to nie byłoby przymusu jego wprowadzania

Awatar użytkownika
ewania
Moderator
Posty: 22673
Rejestracja: 19 lutego 2005, 20:33
Lokalizacja: Warszawa

Re: Geneza pojęcia....

Post autor: ewania » 4 sierpnia 2012, 19:12

ufoludek pisze:Tak sie pytam ...
Spytaj na Bocznicy, musisz tu? :?
"Jeżeli nie wiesz człowieku jak postąpić - na wszelki wypadek postąp uczciwie."
(Antoni Słonimski)

piter

Re: Geneza pojęcia....

Post autor: piter » 4 sierpnia 2012, 20:38

ewania pisze: Tyle mówimy o kulturze bezpieczeństwa (niekórzy nawet b. chętnie i prześmiewczo jakby :wink: ) - a czy wiemy skąd to pojecie się wzięło? :roll:
Termin kultura bezpieczeństwa ma rodowód w Czarnobylu, a użyto go na zwołanej w Wiedniu po awarii czarnobylskiej konferencji energetyków jądrowych.
Zastanawiano się, jak to możliwe, że pracownicy Czarnobyla, widząc początki awarii, przez długie godziny nie mogli się zdecydować na podjęcie jedynej rozsądnej decyzji, czyli zatrzymanie urządzeń.
W Wiedniu, po długiej dyskusji jeden z uczestników stwierdził: "Wskazuje to na kompletny brak kultury bezpieczeństwa, którą się nabywa przez szkolenia i doświadczenie".
Po zakończeniu śledztwa, w 1991 r. Miedzynarodowa Agencja Energii Atomowej opublikowala przewodnik INSAG-4, w którym rozwinęła temat kultury bezpieczeństwa, definiujac ją jako:
" całokształt właściwości i postaw, które w organizacjach i u jednostek sprawiają, że zagadnienia związane z bezpieczeństwem zakładów atomowych (tu można wprowadzić np. pojęcie "środowiska pracy"-dopisek autora artykułu w Ateście) korzystają z pierwszeństwa, traktowane są z uwagą należną ze względu na ich znaczenie"

(warto przeczytać cały artykuł "Piąty element...!" w Ateście 8.2012).
Czernobyl rozdmuchany a zapomina się o Bhopalu w Indiach:roll:

Duży ośrodek przemysłowy w sercu Indii. Prawie półtoramilionowe miasto, w którym miała miejsce jedna z dwóch największych katastrof lat 80. Jej skutki przyćmiły późniejsze wydarzenia z Czarnobyla.

Położony w środkowej części kraju Bhopal stanowił dla firmy Union Carbide pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku dogodne miejsce wybudowania fabryki, a dziesięć lat później dostosowania jej do produkcji pestycydu – karbarylu. Początkowe protesty lokalnej ludności i władz przeciwko budowie zakładu w centrum miasta władze firmy stłumiły, tłumacząc się między innymi wysokimi kosztami transportu pracowników, a wyciszenie społeczności przyszło wraz z nowopowstającymi miejscami pracy. Niestety początek lat 80. przyniósł spadek zapotrzebowania na pestycydy, a rentowność fabryki znacznie spadła. Zarząd firmy zdecydował się na obniżenie kosztów produkcji i liczne cięcia w budżecie, które dotknęły pracowników najniższego szczebla i odbiły się na stanie technicznym instalacji. Kolejne oszczędności wprowadzono w zakresie szkoleń dotyczących bezpieczeństwa pracy oraz przestrzegania zakładowych norm. Rok 1981 przyniósł pierwsze ofiary w ludziach: jeden z pracowników zmarł na skutek zatrucia toksycznymi oparami, kilku innych uległo zatruciu, jeszcze inni odnieśli fizyczne obrażenia na skutek awarii jednego z urządzeń. W 1984 roku, w którym to nastąpiła katastrofa, nad produkcją jednego ze składników końcowego produktu, izocyjanianu metylu, czuwało o połowę mniej pracowników niż na początku działalności firmy. Problem stanowiła również odmienność kulturowa, nieznajomość koncernu w kwestii realiów hinduskiego świata, a także prozaiczna bariera językowa. Ostrzeżenia naukowców oraz lokalnych władz dotyczące usterek w fabryce były pozornie niezauważalne i nieznaczące dla głównego zarządu Union Carbide w USA. W efekcie nawarstwienia się wielu trudności ignorowano nawet nieduże przecieki toksycznych substancji, które były zapowiedzią dalszych wydarzeń.

We wczesnych godzinach porannych 3 grudnia 1984 roku nastąpiło rozszczelnienie zbiornika magazynującego ponad 40 ton toksycznego, gazowego izocyjanianu metylu. Cięższa od powietrza substancja stopniowo opadała na cały obszar otaczający zakład produkcyjny i sąsiadujące z nim regiony. Ponad pół miliona osób zamieszkujących przyległe do fabryki tereny było skazanych na bezpośrednią styczność z uwolnionym gazem. Trudno dotrzeć do jednoznacznych informacji na temat liczby osób, które zmarły i zostały poszkodowane w wyniku tragedii. Union Carbide, władze miasta i organizacje działające na rzecz ofiar w Bhopalu podają rozbieżne dane. Szacuje się, że w wyniku wycieku gazu życie straciło ok. 20 tysięcy ludzi, a 120 tysięcy doznało poważnych uszczerbków na zdrowiu. Dla ponad 50 tysięcy osób katastrofalne w skutkach wydarzenie było wyrokiem oznaczającym niezdolność do pracy. Za główną przyczynę masowych zgonów uznaje się obrzęk płuc oraz różnego rodzaju objawy niewydolności ze strony układu oddechowego.

W wyniku katastrofy, poza toksycznym gazem należącym do grupy cyjanków, w atmosferze pojawiło się duże stężenie innych trujących substancji, którymi przesiąkły okoliczne obszary. Wchodzące w reakcję chemikalia zaowocowały pojawieniem się w glebie dużego stężenia metali ciężkich oraz związków chloropochodnych. Osiadające gazy skaziły także wody gruntowe, a wiele ujęć wody 28 lat po tragedii nadal klasyfikowane jest jako niezdatne do picia. Ludność miasta, po upływie niemal trzech dekad, boryka się ze skutkami wydarzenia i odczuwa jego następstwa. Znaczna część mieszkańców miasta cierpi z powodu nowotworów, ślepoty, zaburzeń układu odpornościowego. Duży odsetek rodzących się tam dzieci posiada poważne uszkodzenia genetyczne. Obecnie prognozuje się efekty zdarzeń z 1984 roku i ich wpływ na przyszłe pokolenia.

Union Carbide, obwiniany za tragedię, na swojej stronie internetowej opublikował informacje jednoznacznie wskazujące na sprawcę katastrofy jednego z pracowników fabryki, oskarżając go o sabotaż. W ramach rekompensaty i zadośćuczynienia miejscowej społeczności, należąca obecnie do Dow Chemical, jednego z dwóch największych przetwórców chemicznych na świecie, firma zdecydowała się na pomoc mieszkańcom skażonego obszaru, mimo, że nie poczuwała się do odpowiedzialności za zaistniałą sytuację. Koncern objął pomocą finansową obszar katastrofy już w kilka dni po wydarzeniu. Początkowo do mieszkańców feralnego obszaru Indii trafiło 7 mln dolarów. Trzy miesiące po tragedii firma rozpoczęła program badawczy mający na celu ustalenie rozmiarów skażenia. Zaoferowała także kolejne wsparcie finansowe oraz ufundowanie specjalistycznych szpitali i pokrycie kosztów szkolenia indyjskich specjalistów w zakresie metod leczenia ofiar. Fundusze korporacji zasiliły organizacje dobroczynne i pomoc humanitarną. Wielu z poszkodowanych w katastrofie i rodzin osób zmarłych otrzymało odszkodowania, jednak zostały one wypłacone dopiero na początku XXI wieku.

Od wielu lat działacze społeczni w Bhopalu domagają się od Dow Chemicals i władz państwowych oczyszczenia skażonych obszarów, dezaktywacji toksycznych substancji, które wciąż zalegają w okolicach wycieku gazu. Firma, w ramach rekompensaty, sprzedała swoje udziały Union Carbide India Ltd., która to miała czuwać nad procesem oczyszczania terenu. Po przekształceniach i ostatecznej sprzedaży oddziału właścicielem przedsiębiorstwa stał się Eveready Industries. Nowy zarządca opuścił teren fabryki i przeniósł się do innego stanu, aby uniknąć odpowiedzialności za powierzone zadanie. Problem do dziś pozostaje nierozwiązany i wydaje się dotyczyć jedynie mieszkańców. Lokalne władze, mimo obietnic o podjęciu stosownych działań i skłonieniu posiadacza dawnej fabryki do pomocy w usuwaniu toksyn, nie podejmują żadnych wymiernych działań, których efekty mogłyby pomóc społeczności Bhopalu.

Katastrofa chemiczna w centrum Indii jest najtragiczniejszą awarią przemysłową ze względu na rozmiary skażenia, ilość pochłoniętych istnień ludzkich oraz długofalowy, negatywny wpływ na przyszłe pokolenia. Poświęcono jej mniej uwagi niż awarii elektrowni atomowej w Czarnobylu, która miała miejsce półtora roku później. Powodem może być ówczesna pozycja Indii, jako kraju należącego do „Trzeciego Świata”, która aktualnie ulega zmianie. Przyczyną mógł być także lokalny wymiar skutków katastrofy, w przypadku Czarnobyla nie będący tak oczywistym.

piter

Re: Geneza pojęcia....

Post autor: piter » 4 sierpnia 2012, 20:57

Skutki zdrowotne awarii

Dwie osoby zmarły podczas samej awarii, jedna zabita przez wybuch, druga wskutek ataku serca. Trzecia osoba zmarła następnego ranka wskutek oparzeń termicznych (poparzenia parą wodną). Według pierwszej diagnozy po awarii, 237 osób określono jako cierpiące na objawy ostrego narażenia radiacyjnego. Zostali oni poddani leczeniu szpitalnemu. Spośród nich 21 osób otrzymało w krótkim okresie czasu dawki w zakresie od 6 do 16 Gy. Spośród nich 20 osób zmarło pomimo intensywnej terapii łącznie z przeszczepami szpiku kostnego.

Wiele z tych osób to strażacy, którzy ucierpieli także z powodu poważnych poparzeń termicznych obejmujących znaczne powierzchnie ciała. Te poparzenia bardzo utrudniały leczenie.

Dwudziestu jeden pacjentów otrzymało dawki od 4 do 6 Gy. Siedem osób zmarło. Dalszych 55 osób otrzymało dawki od 2 do 4 Gy – jedna z nich zmarła. Nie wystąpiły zgony wśród 140 leczonych osób, które otrzymały dawki poniżej 2 Gy.

W raporcie Komitetu ONZ do Spraw Efektów Promieniowania Atomowego (UNSCEAR) opracowanym w 2000 roku najlepsi eksperci na świecie ocenili sytuację w skażonych rejonach Białorusi, Ukrainy i Rosji. Głównym powodem zaniepokojenia były dawki na tarczycę, otrzymane przez dzieci wskutek wdychania jodu i picia mleka po awarii, oraz skażenie terenu cezem Cs 137. Sytuacja wśród poszczególnych grup narażenia na terenie dawnego ZSRR przedstawia się następująco:

Spośród 134 pracowników EJ Czarnobyl i strażaków, którzy w czasie awarii otrzymali w krótkim czasie dawki na całe ciało od 800 do 16 000 mSv, 28 zmarło w ciągu pierwszych 4 miesięcy po awarii wskutek ostrej choroby popromiennej.

Pozostałych 106 ludzi, którzy otrzymali dawki od 1300 do 5300 mSv znajduje się pod ciągłym nadzorem lekarskim. W grupie tej zarejestrowano 11 zgonów w okresie od 1987 do 1998 roku. Tylko w trzech przypadkach zgony mogły być związane z napromieniowaniem.


Badania lekarskie likwidatorów nie wykazały wzrostu zachorowań na raka, ani zależności umieralności od wielkości otrzymanych dawek. Ogólna umieralność wśród likwidatorów była statystycznie znacząco niższa niż umieralność w grupie kontrolnej spośród społeczeństwa.

Chociaż skutki Czarnobyla są poważne, należy podkreślić, że większość z nich jest efektem decyzji podjętych przez polityków pod wpływem strachu i chęci zdobycia uznania politycznego ludności, a nie skutkiem dawek promieniowania.

:shock:

piter

Re: Geneza pojęcia....

Post autor: piter » 4 sierpnia 2012, 20:59

Skutki zdrowotne awarii /nie dodałem/ dotyczy oczywiście Czernobyla

Artur
9375...12499 postów
9375...12499 postów
Posty: 9858
Rejestracja: 6 listopada 2006, 16:57
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza
Kontakt:

Re: Geneza pojęcia....

Post autor: Artur » 7 sierpnia 2012, 18:49

To nie kultura tylko w człowieku zanikł instynkt samozachowawczy za mamoną / np. co jest w żywności / :cry:
Pamiętaj, że czasami milczenie jest najlepszą odpowiedzią ale jak długo można milczeć !

arkaba
4 posty
4 posty
Posty: 4
Rejestracja: 21 czerwca 2012, 12:28
Kontakt:

Re: Geneza pojęcia....

Post autor: arkaba » 24 sierpnia 2012, 21:04

No niestety pogoń za kasą troche spłaszcza i upraszcza życie - to swoiste pójście na łatwiznę, ale cóż poradzić...

titek_4
15...19 postów
15...19 postów
Posty: 15
Rejestracja: 3 marca 2008, 07:58
Lokalizacja: KUJAWSKO-POMORSKIE
Kontakt:

Re: Geneza pojęcia....

Post autor: titek_4 » 3 października 2012, 13:13

Ewania z tego co piszesz jesteś typową urzędniczką, która nigdy nie była na produkcji. Jeżeli wiesz co to produkcja w zakładzie przemysłowy (jeżeli tam pracowałaś) to masz prawo się wypowiadać. Ale jeżeli nigdy nie widziałaś zakładu od podszewki i jego mechanizmów to przestań udzielać bezsensownych porad.
titek

Awatar użytkownika
stopwatch
9375...12499 postów
9375...12499 postów
Posty: 11467
Rejestracja: 26 marca 2010, 05:22
Lokalizacja: Wieruszów

Re: Geneza pojęcia....

Post autor: stopwatch » 3 października 2012, 15:09

titek_4 pisze:Ewania z tego co piszesz jesteś typową urzędniczką, która nigdy nie była na produkcji. Jeżeli wiesz co to produkcja w zakładzie przemysłowy (jeżeli tam pracowałaś) to masz prawo się wypowiadać. Ale jeżeli nigdy nie widziałaś zakładu od podszewki i jego mechanizmów to przestań udzielać bezsensownych porad.
Czasami to ja nie wiem czy się śmiać czy płakać. Bo komentować to chyba nie ma sensu. Życzyć zdrowia, przynajmniej poprawy... i tego życzę kitek_4.
Wady wielkich ludzi są pociechą matołów. Valdemar Baldhead (Łysiak), Konkwista

piter

Re: Geneza pojęcia....

Post autor: piter » 9 listopada 2012, 08:17

titek_4 pisze:Ewania z tego co piszesz jesteś typową urzędniczką, która nigdy nie była na produkcji. Jeżeli wiesz co to produkcja w zakładzie przemysłowy (jeżeli tam pracowałaś) to masz prawo się wypowiadać. Ale jeżeli nigdy nie widziałaś zakładu od podszewki i jego mechanizmów to przestań udzielać bezsensownych porad.
:shock:

ODPOWIEDZ